Sansewieria: Czy Jest Trująca dla Ludzi i Zwierząt?

Sansewieria, znana również jako „język teściowej” (choć teściowe raczej nie są aż tak sztywne i ostre), to jedna z najmodniejszych roślin doniczkowych ostatnich lat. Zdobią nią wnętrza projektanci, instagramerzy i wszyscy ci, którzy chcą mieć zieleń w domu, ale niekoniecznie mają zielony kciuk. Ale kiedy w domu pojawiają się dzieci lub zwierzęta, pojawia się też pytanie: Sansewieria — czy jest trująca? Bo przecież design designem, ale nikt nie chce, by ulubiona żyrafka w doniczce zamieniła się w roślinnego zabójcę.

Czym właściwie jest sansewieria?

Sansewieria to sukulent, co oznacza, że gromadzi wodę w liściach. Pochodzi z Afryki, gdzie radzi sobie w trudnych warunkach, czyli mniej więcej tak jak przeciętny student pod koniec miesiąca – z pustym portfelem i wściekłym pragnieniem przetrwania. Jej liście są długie niczym paragrafy w umowie kredytowej i mają efektowne, zielono-żółte pasy. Dzięki swej odporności wystarczy ją podlewać raz na jakiś czas, nawet jeśli zdarzy Ci się o niej zapomnieć w ferworze binge-watchingu seriali.

Czy sansewieria jest trująca dla ludzi?

I tu zaczyna się zagwozdka. Sansewieria zawiera saponiny – substancje chemiczne występujące naturalnie w wielu roślinach. W małych ilościach są nieszkodliwe, ale spożycie ich w większej ilości może wywołać różne nieprzyjemne objawy – od nudności, przez biegunkę, aż po bóle brzucha. Dobra wiadomość jest taka, że człowiek raczej nie wpadnie na pomysł, by podgryzać liście sansewierii niczym chipsy przed telewizorem. Zła wiadomość: dzieci… cóż, one są w stanie zjeść praktycznie wszystko, więc ryzyko jest realne.

A co ze zwierzakami domowymi?

Jeśli posiadasz kota, który uważa się za właściciela mieszkania, albo psa, który myśli, że każdy liść to potencjalna przekąska – czytaj dalej. Sansewieria czy jest trująca dla zwierząt? Niestety tak. U czworonogów, które skuszą się na chrupiący listek, mogą wystąpić objawy podobne jak u ludzi: ślinotok, wymioty, biegunka, a w rzadkich przypadkach nawet drgawki. Zwłaszcza koty są wrażliwe na toksyny roślinne, co jednak nie powstrzymuje ich przed testowaniem świata na języku. Dlatego jeśli masz pupila o bujnym apetycie i ciekawości odkrywcy – warto postawić sansewierię poza jego zasięgiem (czyt. metr nad ziemią i najlepiej w klatce).

Czy trzeba się jej pozbyć?

Niekoniecznie! Sansewieria nie jest rośliną morderczą, ale na pewno nie nadaje się do potraktowania jako sałatka. W większości przypadków przypadkowe podgryzienie kończy się co najwyżej nieprzyjemnym popołudniem, a nie dramatem rodem z serialu kryminalnego. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku i czujności. Jeśli już musisz trzymać ją w domu, wybierz bezpieczne miejsce – wysoką półkę, kwietnik na ścianie lub miejsce za zamkniętymi drzwiami. Alternatywą są również mniej toksyczne rośliny, ale pamiętaj – każda roślina może być szkodliwa, jeśli pożre się ją w ilościach przemysłowych.

Sansewieria i zdrowie psychiczne

Nie można jednak nie wspomnieć o pozytywach. Sansewieria oczyszcza powietrze (według badań NASA) i poprawia klimat w mieszkaniu, również ten emocjonalny. Jest piękna, majestatyczna i naprawdę trudno ją zabić, co czyni ją idealną rośliną dla osób w wiecznej bieganinie. A trzeba przyznać – poranne spojrzenie na tę kojącą zieleń z liśćmi ustawionymi na baczność czasem działa lepiej niż trzecia kawa.

Podsumowując: sansewieria rzeczywiście może być trująca – zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Ale nie wpadajmy od razu w panikę. Przy odpowiednim obchodzeniu się z rośliną i jej trzymaniu poza zasięgiem niepowołanych rąk i pysków, spokojnie możemy cieszyć się jej urodą bez dramatów rodem z thrillera. Więc jeśli pokochałeś „język teściowej”, nie musisz się z nim od razu rozstawać – wystarczy odrobina ostrożności.

Zobacz też:https://inspirujacydom.pl/sansewieria-czy-jest-bezpieczna-dla-dzieci-i-zwierzat/

Sansewieria, znana również jako „język teściowej” (choć teściowe raczej nie są aż tak sztywne i ostre), to jedna z najmodniejszych roślin doniczkowych ostatnich lat. Zdobią nią wnętrza projektanci, instagramerzy i wszyscy ci, którzy chcą mieć zieleń w domu, ale niekoniecznie mają zielony kciuk. Ale kiedy w domu pojawiają się dzieci lub zwierzęta, pojawia się też…